sobota, 16 kwietnia 2011

dzień dobry!

witajcie,

wstyd, wstyd mi jak nie wiem co! moja nieobecość trwała stanowczo za długo! ale wracam, wracam z głową pełną pomysłów! :) witajcie ponownie!

Mirabelko, cieszę się, że ktoś pamiętał o mojej akcji, przykro mi, że byłam na tyle nieobecna, że nie mogłam jej kontynuować i dziękuję Ci, że Ty się tym zajęłaś! :)

sobota, godzina 10:20, tak długo wyczekiwane słońce głaszcze po twarzy. otwierasz oczy, wyglądasz przez okno. plac zabaw, pełen dzieci. kilka sąsiadek gawędzących na ulicy. "-Cześć Basiu! - Lusia! Jak ja Cię dawno nie widziałam! Jak żyjesz? Wnuczka już w przedszkolu?". przeciągasz się leniwie, twóje zmysły pieści zapach świeżego pieczywa, z chrupiącą skórką. rozmowy najbliższych, za ścianą. kocham Cię, soboto.

Patrycja, lat 7. rok 2001.

dni pełne beztroski. przepełnione uśmiechem.
"Babciu, ugotujesz mi mleko z płatkami?"
"Babciu kupisz mi słodką bułkę albo pójdziemy na lody?"
"A Babciu, zrobisz pierogi z jagodami?"
moja Babcia, jedyna, najlepsza na świecie!
pamiętam dzieciństwo, kiedy pod kruchutką skorupką dojrzewał niewinny kurczaczek. babcia codziennie rano gotowała mleko, koniecznie 3,2%. później chodziłyśmy razem na zakupy, czasem na spacer do pobliskiego lasu. lubiłam karmić wiewiórki, które tak zwinnie skakały z drzewka na drzewko. jak zwinnie zakopywały orzeszki. wtedy jeszcze moja kuzynka mieszkała niedaleko - "Babciu, a Ola przyjdzie?". Ola czasem bywała u nas, lubiłyśmy wspólne zabawy. w szkołę, kiedy byłam złą nauczycielką, wieszałam wtedy kartki na szafie, która grała rolę tablicy, zakładałam szpilki mamy, o czym nie miała pojęcia i krzyczałam na swoich uczniów. bawiłyśmy się też w doktora, a przy ładnej pogodzie biegałyśmy pod balkonem, grając w lotki lub grzebiąc w piachu.
wspominam młode lata, lubię znów malować ten obraz.

a wy, macie swoje ciepłe wspomnienia?

na dobry początek, mam dla Was zagadkę, co było dziś na obiad ?

5 komentarzy:

mollisia pisze...

Mam takie podobne wspomnienia! Tyle, że ja zawsze miałam pod ręką siostrę ;). Ale zabawy w szkołę polegały na tym, że obie narzekałyśmy na swoje klasy, a czasem szłyśmy na spacer (do ogródka warzywnego Babci) i oprowadzałyśmy dzieci po grządkach :)

Tyle tego sera tutaj, że może chodzi o pizzę z podwójnym serem... a może lasagne? Coś włoskiego, tak mi się zdaje :) Pozdrawiam!

Nanami95 pisze...

O dobrze, że jesteś :)
Ja też mam takie wspomnienia, raczej z dziadkiem niż z babcią. W prawdzie nie gotował mi pierogów, nie piekł ciast, ale zawsze zabierał mnie do sklepu, razem z bratem mogliśmy wybrać co tylko chcieliśmy, nawet niezdrowe chipsy i rogale z czekoladą. Kupował mi batony czekoladowe, w tajemnicy przed mamą, bo przecież mi nie wolno (byłam alergiczką) :)

Anonimowy pisze...

A jak Twoja dieta?

patrycja pisze...

zrezygnowałam po 3 dniach :) zostaję przy zdrowym odżywianiu :)

Anonimowy pisze...

I prawidłowo! Cieszę się :-)