sobota, 15 maja 2010

i wtedy przyszedł maj.



Wiosna - matka natura przeciera zaspane oczy i powoli budzi się z długiego zimowego snu.
Kwitną drzewa, rośnie trawa, kwiaty malują łąki... świeci słoneczko, opalając nasze twarze.

Mamy maj. Niby piękny cudowny maj. 

A ja... wyglądam przez okno.. słyszę jak krople deszcze rozbijają się o parapet.. szelest liści na wietrze. Tańczą. 

Zajadam się deserem lodowym, moim ulubionym z pierwszymi truskawkami.




Składniki :

Opakowanie ulubionych lodów
Kilka truskawek
Wafelki lodowe

Sposób wykonania :

Sekret tkwi w miłości jaką wkładamy w wykonanie deseru -
im jej więcej tym jest lepszy.

Truskawki kroimi dowolnie lub zostawiamy całe.
Wrzucamy je do wafelka, nakładamy dowolną ilość lodów.

Ja muszę się przyznać, że zjadłam prawie całe opakowanie! :)

Polecam Wam Algidę Bakaliową. :)






4 komentarze:

asieja pisze...

z takim pysznie słodkim deserem deszcz ni straszny

Paula pisze...

a wiesz, ja od razu gdy zobaczyłam te truskawki, to pomyślałam o zblenderowaniu ich i oblaniu tych lodów :) pycha!

Patrizia pisze...

Zblenderować można każde truskawki, ale te są wyjątkowe, pierwsze.. :) I najlepiej smakują całe, jędrne, rozpływające się w ustach. :)

myniolinka pisze...

taki maj to jak na talerzyku mogłabym mieć codziennie :)